opliku

Znacznik MPP na fakturze zakupu – MF chce mieć jabłko i zjeść jabłko jednocześnie?

Nie wiem, jak u Was, ale w większości przypadków, kiedy rozmawiam o tym, jak ułożyć proces VAT pod JPK_V7M drugim głównym tematem (po GTU) staje się znacznik MPP, zwłaszcza po stronie zakupów.

Po stronie sprzedaży większość firm może jeszcze nad tematem zapanować – w zasadzie wiadomo, co się sprzedaje i co powinno być oznaczane na fakturach. Informacje, czy płatność powinna zostać dokonana w mechanizmie podzielonej płatności, da się zatem przenieść do JPK na takiej samej zasadzie / algorytmie, na której następuje wydruk tego tekstu na fakturze.

Dużo trudniej jest już po stronie zakupów, gdzie wiele firm idąc za radą Ministerstwa Finansów i chcąc skorzystać z ułatwień i benefitów, jakie daje możliwość płacenia mechanizmem podzielonej płatności, płaci wszystko jak leci split paymentem nie zastanawiając się nad tym, czego dotyczy faktura, ani jakiej jest wartości. Tak jest prościej i bezpieczniej. Przy dużej skali działalności i tysiącach faktur zakupowych po prostu nie ma się nad czym zastanawiać i ryzykować pomyłek. Nikogo z resztą w biznesie to nie dziwi i zaczyna być to normą. Ministerstwo zaczyna tu osiągać postawiony sobie cel. Niby nie obligatoryjny ten split (nie na wszystkim przynajmniej), ale i tak wygodniej jest płacić w ten sposób wszystko.

Ale… z drugiej strony w tej samej chwili Ministerstwo Finansów jest innego zdania i oczekuje detalicznej, mrówczej pracy w przypadku oznaczeń w JPK_V7. Zgodnie z zapowiedziami w trakcie spotkań branżowych oraz zgodnie z informacjami w broszurze, w JPK_V7 oczekuje oznaczeń MPP tylko dla faktur zakupowych dokumentujących nabycie towarów lub usług wymienionych w Załączniku 15 do ustawy o VAT oraz o wartości przekraczających 15 tys. zł brutto.

Co to znaczy?

Znaczy to tyle podatniku, że musisz i tak sprawdzić każdą fakturę zakupową, aby być bezpiecznym. Nie ważne, jak płacisz – ważne, czy faktura powinna była być zapłacona w mechanizmie podzielonej płatności z uwagi na wartość i zawartość, czy tylko mogła być i Ty z tego skorzystałeś. Innymi słowy cokolwiek robisz – musisz analizować każdą fakturę zakupu i określać, czy powinna podlegać MPP, czy nie, a płać sobie wszystko w MPP jak chcesz.

Po co więc płacić splitem wszystko? Skoro i tak nie ma znaczenia to dla JPK?

MF ma chyba jakieś rozdwojenie jaźni… Już sam nie wiem, czy MF zachęca, czy zniechęca do płacenia split paymentem? Co Wy sądzicie?

Po co oznaczenie MPP po obu stronach, tj. u wystawcy i odbiorcy faktury?

Moim zdaniem to nic innego, jak haczyk po to aby próbować nakładać mandaty (500 zł za każdy błąd), jeśli jedna strona transakcji zastosuje inne oznaczenie niż druga.

Jeśli bowiem, wystawca zastosuje znacznik MPP, a nabywca nie lub odwrotnie, jeśli sprzedawca nie zastosuje oznaczenia MPP, a zrobi to nabywca – gotowa droga to czynności wyjaśniających i wezwania obu stron do złożenia korekty… I masz teraz dostawco i nabywco – uzgodnijcie wspólną wersję, inaczej dostaniecie po mandacie!

MF widzi tu zatem złoty interes i pole do popisu zwłaszcza nadgorliwych urzędników. A problem leży zupełnie gdzie indziej, bo MF przez tyle lat wciąż nie wie, co znajduje się na fakturze, stąd nie wie, czy należy zastosować MPP, czy nie… Trochę to przybliżają GTU, ale bądźmy szczerzy, to jakaś nieudolna próba zamiast systemowego rozwiązania. Oznaczenia GTU nie pokrywają załącznika 15 i na odwrót.

Jak zatem temu zaradzić, jeśli jesteśmy dużą firmą lub biurem rachunkowym i nie możemy analizować wszystkich faktur zakupu? Oto kilka tricków, które pomogą przynajmniej przybliżyć się do poprawności, ale ostrzegam – nie dadzą 100% poprawności. Za to nie wywrócą nam procesów do góry nogami.

1. Polegaj na oznaczeniach dostawcy

Jeśli ewidencjonujesz faktury ręcznie – uczul księgowych, aby stosowali oznaczenia tożsame z tym, jakie drukują na fakturach dostawcy nie patrząc na treść faktury. Oczywiście ryzyko błędów istnieje, ale będziesz spójny z dostawcą. Jeśli drukuje on na fakturze informacje o MPP, to jest raczej pewne, że w jego JPK będzie ona oznaczona flagą MPP.

Przyznajmy szczerze. MF i cały aparat skarbowy wciąż nie mają żadnych mechanizmów, aby wiedzieć, co jest na fakturze. Bez kontroli i przejrzenia papieru i dokumentacji pod fakturą (np. specyfikacji towaru) urzędnik jest ślepy jak kret. Nawet JPK_FA nic nie pomoże. Brak oznaczeń kodami CN lub PKWiU na fakturze sprawia, że urzędnik nawet trzymając w ręku fakturę może nie mieć pojęcia, za co ona jest.

2. Wyselekcjonuj dostawców lub towary / usługi

Jeśli jednak nie wprowadzasz faktur ręcznie lub ewidencjonujesz je w sposób uproszczony, bo tak naprawdę wszystkie dane niezbędne do podatków ciągną się z zamówienia zakupu, skup się na tym co kupujesz i od kogo kupujesz.

Podejścia mogą być dwa: oznaczasz konkretne rodzaje towarów i usług, na które tworzone są zamówienia, np. sprzęt IT lub oznaczasz dostawców, od których realizujesz stałe zakupy i wiesz, co Ci dostarczają.

Rozwiązanie to o tyle jest wadliwe, że jest dosyć dużym uproszczeniem i nie masz pewności, czy zakładając zamówienie, biznes się nie pomyli, albo nie wybierze z katalogu innego towaru / usługi, niż rzeczywiście mają zostać zakupione (np. ze względu na budżet). W przypadku zaś przypisania stałego znacznika do dostawcy, nie masz pewności, czy pomimo realizacji stu zamówień podlegających pod MPP, sto pierwsze będzie akurat dotyczyć innego asortymentu.

3. Limit 15 tys. zł brutto

Niezależnie od rozwiązań 1 i 2 powyżej, nie nadawaj znacznika MPP na fakturze, której wartość nie przekracza 15 tys. brutto. Jeśli dostawca stosuje takie oznaczenia na takich fakturach, to jest to błąd po jego stronie.

Powodzenia!